niedziela, 12 stycznia 2014
PRZESZŁOŚĆ
Przedświąteczny piątek, ja - tradycyjnie - plan maximum
zakupy na maksa ;-)
w ikei o 20 regalik dla małej
o 21 docieramy z Ktośkiem do selgrosa
regał z książkami
a ja jak książki zobaczę to wiadomo - przepadam ;-)
biorę do ręki kolejną
zapis bloga - wspomnień faceta rozwodzącego się, walczącego o swoje dzieci
opisy - zrobiło mi się niedobrze
wyparcie też było w sumie reakcją oczywistą, która kobieta uwierzy, że matka tak może traktować własne dzieci???? Reakcja banalna do bólu, matki TAK i gorzej swoje dzieci traktują
poniekąd mogę coś takiego obserwować, niefajne
ale wracając do tematu
męskie spojrzenie na rozwód z dziećmi w tle
blog, więc unikajmy imion
matka dzieci nazywana Przeszłością
to chyba właśnie ta błoga prostota spojrzenia na pewne kwestie przez testosteronowe szkiełka
zastanawiam się czemu mężczyźni potrafią tak grubą kreską ....
to nawet nie to
bo miałam napisać, że takie płynne przejście od miłości do nienawiści, przekreślenie kogoś i upchnięcie go w kategorię "przeszłość". Przecież u mnie też tak było
pewnie zbyt wiele razy powiedziałam "nienawidzę Cię"
przy pierwszym trzeba było spierniczyć ;P
aaaa, sąsiad podkablował
no tak, czasem wcale niedobrze mieć sąsiada
z mojego punktu widzenia oczywiście ;PPPP
ale
to jest ten mój kobiecy, nadto analizujący punkt widzenia
nie, ojca mojego dziecka nie nazywam Przeszłością
on wpycha się w moją teraźniejszość buciorami
nie daje się wypchnąć poza mój świat
nadal próbuje mieszać w moim życiu
ostatnio rozmawiałam z Ktoskiem, że gdyby ten mój Ktosiek nie był takim spokojnym facetem, to już dawno poszedłby ode mnie
i pewnie o to grubemu chodzi
taka ulepszona wersja psa ogrodnika
wykurzyć wszystkich z mojej okolicy
myślę, że nie traci nadziei, że kiedyś przyjdę żebrać do niego o pomoc, o kasę, o .. wolę nie myśleć co on tam jeszcze wymyślił
a on - świetlaną przyszłość stara się sobie kołować
mistrz tworzenia pozorów
wyremontowane za ciężką kasę mieszkanie, pszczółka, która utrzymuje się już czas jakiś, bo na imprezie jego urodzinowej w październiku już była - i nadal jest
musi chłopię pokazać, że to on tu wygrał
tylko czegoś chłopię nie łapie
i tym swoim małym rozumkiem nigdy tego nie pojmie i nie uwierzy
ja nic nikomu nie muszę pokazywać ani udowadniać
bo ja - tu i teraz, z małą wtulającą się we mnie, szczęśliwą
z moim niesamowitym koto-psem
w moim małym, malutenieńkim mieszkanku
z Ktoskiem u boku
JESTEM szczęśliwa
nie na zasadzie wygrania zawodów
tak po prostu
i - oczywiście (się lubi "ale" ;PPP)
nie jest to szczęście perfekcyjne - bo w życiu przecież ważne jest dążenie do doskonałości
ale wiem, że to dobry kierunek ruchu
wiem, że dobrych kilka decyzji za mną
boję się, tych co przede mną
ale czasem
czasem!!!
wydaje mi się, że jednak nie utonę
i że jeszcze będzie zajebiście
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
pamiętam jak Ci pisałam "jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie",no i sprawdziło się ;)
OdpowiedzUsuńno nieśmiała jestem - jest w trakcie spełniania ;)
OdpowiedzUsuń