niedziela, 16 grudnia 2012
nie zmienia się
ta chwila tuż po wyjściu małej do grubego
wchodzę do pustego mieszkania i tęsknota za małą zatyka mnie wręcz
ponad dwa lata, a ja nie umiem się z tym uporać
10 minut temu mogłam latać nad nią i pohukiwać, mogłam się na nią wkurzać a jej wyjście totalnie zmienia perspektywę
tęsknię i najchętniej bym ją z powrotem zaciągnęła do domu
ale trzeba się pozbierać, otrzepać i spróbować cośkolwiek porobić, zaraz Ktosiek przyjedzie, za często i tak mnie ostatnio w rozsypce widzi
ostatnio generalnie sama siebie najchętniej bym po tyłku kopała, taka jakaś niepozbierana, bezjajeczna jestem
kopałabym, ale siły nie mam
wczoraj osiągałam kolejne wyżyny - bądź doliny raczej totalnej bezsiły
może to zmęczenie tygodniem, bo miałam tak szalony, że w sumie każdy byłby zmęczony
ale za często tak się czuję
wczoraj cudem jakimś z małą zrobiłam babeczki piernikowe, a i to tylko dzięki temu, że z gotowca były, oetkera, całkiem niezłe. Choć może zbyt mało wyraziste. Ale nie narzekam, gotowiec to gotowiec ;-) A mała z przyozdabianiem miała funu troszkę, wczoraj stworzyła takie dzieło ;-)
oczywiście pomysł zdjęcia też małej ;-)
dziś dalej poprzystrajała, siedziała przy stole w kuchni i wenie ulegała, niestety, ani ja nie umiem tego ładnie sfocić, ani pewnie "sprzęt" mój nie ten ;-)
ale jak dać się ponieść fantazji, to najfajniejsze babeczki wyszły tak
najs uważam ;-)
zastanawiam się, kiedy choinkę kupić
bezjajecznie ofkors się zastanawiam, bo pasji jako już rzekłam we mnie nie ma
ale może jakoś te święta ogarnę
jakoś
dobrze, że mama przyjeżdża, dla małej i dla niej w garść się brać muszę i biorę
a jutro muszę iść do wychowawczyni małej pogadać, bo jak dziecko wpada w panikę i się łzami zalewa, że nie tak odrobiła lekcje i pani ja skrzyczy, to coś nie tak dla mnie
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
bardzo nie tak...choc dziewczynki maja te wrodzoną skłonność do dramatyzowania ;) ale idz,pogadaj,to nigdy nie zaszkodzi. a bezjajecznosc blizniacza mamy!
OdpowiedzUsuńU mnie też tej pasji brak ... Robię , bo trza , bo wszyscy tego oczekują , bo wiem , że będzie miło , ale tak samo byłoby , gdybym zrobiła jakiś weekendowy szczyt rodzinno-kulinarno-towarzyski.
OdpowiedzUsuńPani w szkole jakaś toksyczna ? Na mój gust trzeba się przyjrzeć , a najlepiej podpytaj inne mamy, czy ich dzieci mają tez podobne reakcje . Może babsko zastrasza maluchy :/
pogadałam i .. nie wiem ;-) Zobaczymy ;-)
OdpowiedzUsuńMesna, w kwestii pogadania z innymi mami mam utrudnione zadanie, kto nie jest z księciuniem jest przeciwko, a może ja tylko tak to postrzegam? Fakt jest faktem, że on znalazł rolę dla niego wymarzoną i dość istotne kółeczko adoracji ma ... Choć gadałam, raczej nie sądzę, żeby zastraszała, troszkę to bardziej złożona chyba kwestia ;-) A o świętach nic odkrywczego nie napiszę, to jeszcze nie TE święta były, ja się nadto nurzam w przeżywaniu siebie, przyznam się bez bicia. Przyznam - bo pracuję nad tym ;-)
OdpowiedzUsuń"Nurzam się w przeżywaniu siebie " - pięknie to napisałaś i trafia to do mnie bardzo , bo zjawisko jakby typowe dla mnie . to jest coś , z czym nie trzeba walczyć , wręcz przeciwnie ...
OdpowiedzUsuńale to nie jest takie nurzanie, jakiego bym chciała ... Ale co tam ;-)
OdpowiedzUsuńTosiek, czy ten stan nadal sie utrzymuje? po wyjściu małej znaczy??? Bo ja mam to samo:( Bywają momenty, że mam dość i niechby ona pojechała...a w chwilę potem już by mogła wracać.
OdpowiedzUsuńTo byłam ja, Mari
Mari :) Dziś nie ogarnę, jak mnie znalazłaś ;-) Czy się zmienia ? To był wpis sprzed roku, teraz ciut mniejszy ten ból jest. Ale kiedy oddajemy dziecko komuś, kogo nie lubimy - a dawcy plemnika to ja nie lubię :P - to chyba nigdy dobrze nie będzie. Psycholog, psychoterapeuta, ktoś chyba jest tu niezbędny ...
OdpowiedzUsuń