niedziela, 9 grudnia 2012
sanna
dziś inauguracja sezonu
spadł śnieg, więc wyciągnęłyśmy sanki z piwnicy i zaciągnęłam małą na górkę
nie stawiała oporu - na saneczkach zległa ;)
dziś zasypiam, zebrałyśmy się z tą wyprawą późno, po 15, kiedy doszłyśmy do górki ostatnia mama z dzieckiem odchodziła
mała była trochę zawiedziona, że nie ma dzieci, co mnie zaskoczyło
mała jest kwintesencją nieśmiłości, czyżby jednak w szkole trochę się już wyrobiła??
w każdym razie - było fajnie
w szarości kończącego się dnia ochrowa kurtka małej, pomarańczowe sanki stanowiły fajną plamę na czarno-białym tle
pocztówka jak z Gretkowego bloga ;)
tylko - nie wzięłam oczywiście aparatu
aaaani telefonu
nawet chusteczek nie wzięłam
więc te pocztówki muszę zachować w pamięci po prostu
zresztą moim fantastycznym sprzęte nijak by to nie wyszło .. :(
w każdym razie fajnie było :)
zjeżdżałyśmy w każdej możliwej konfiguracji, niedługo, ale treściwie ;)
a teraz - zasypiam
i nie wiem, czy to tylko ciśnienie, czy skutki uboczne zaserwowanego w piątek przez neurologa proszka
ale - poduszka mnie przyciąga
nie dla mnie takie dobroci ;(((
ale w tym tygodniu II zmiana, może trochę dojdę do siebie ;)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Chętnie bym się zamieniła- u mnie sporty zimowe to odśnieżanie :/
OdpowiedzUsuńMesna, zaliczałam i to, dziś tylko czuję w sobie radosną (;P) ekscytację na myśl, co mam na aucie, jakże piękny był czas, jak autko miałam w garażu!! A poza tym pamiętaj - pamiętajmy, o co prosimy, bo jeszcze się cholera spełni ;-)
OdpowiedzUsuń