na czym to ja skończyłam?
a, 21 godzin w autokarze, zachód słońca gdzieś w Niemczech, noc upojna inaczej i wreszcie - Wieża. TA wieża ;-)
oraz widok z TEJ wieży ;-)
schodzimy, zwiedzamy okolice, chłoniemy klimat, ja sobie myślę, że jakbym była rasistką to kanał, no kanał. A tak - no niektórzy AfroFrancuzi (;-)) są nader mrrrr ;-)
oraz pełno Arabów, Arabek oraz tych tam różnych skośnych. Mieszanka zupełnie inna niż u nas ;-)
chwilę spędzamy przy fontannach a potem wzdłuż - chyba - Palais de Chaillot ruszamy do metra.
To "wzdłuż" wygląda tak :
przy czym jest to też świetne miejsce na piękne zdjęcie wieży
no i oczywiście, że było mówione kto to, ale - nie pamiętam. Nijak. Szukam ;-)
i ostatnie - dziś - zdjęcie symbolu Paryża
i gnamy (dosłownie, nie myślcie, że nie ;P) do metra. Kierunek - muzeum figur woskowych
I powiem Wam - efekt jest
Muzeum jest wzorowane na elegancką salę kinową, może teatr, figury są rozmieszczone przypadkowo, później też siedzą sobie w barze, lub - jak Naomi Campbell - idą wybiegiem. Więc proszę się nie dziwić, że nie oparłam się Willisowi ;-) Nie oparłam cię też Clooneyowi, ale tam już dziecię moje nie sprostało, no niestety , niestety. Mogłam w sumie se selficzka szczelić, no ale to teraz wymyśliłam. Jednak po 17 byłam już mało refleksiasta ;P
Figur było dużo, nie sposób każdemu zrobić zdjęcie, tutaj Picasso, Hemingway też znalazł miejsce w moim komputerku ;-)
no i wspomniana wcześniej Naomi :-)
było też sporo w temacie bajek dziecięcych ;-)
do hotelu dotarliśmy koło 19
Mała była tak podekscytowana (i tego dnia miała jeszcze tyle sił ;-)) że po wykąpaniu się i przebraniu poszłyśmy na mały spacer. I tutaj - nie spotkałam jeszcze takiego koloru róż :-)
Mała była tak podekscytowana (i tego dnia miała jeszcze tyle sił ;-)) że po wykąpaniu się i przebraniu poszłyśmy na mały spacer. I tutaj - nie spotkałam jeszcze takiego koloru róż :-)
spacer zakończyłyśmy herbatą i ciastkiem czekoladowym w hotelowym barze - następnego dnia pobudka o 7. A, nie pobudka - śniadanie o 7. Booolało ;P
Ale motywacja była - Disney paryski ;-)











a na śniadanie croissant? ;) mogli by trochę przypudrować te figury, co by się tak nie świeciły ;) czekam na ciąg dalszy :)
OdpowiedzUsuńConsiu, dla mnie to niesamowite, że one, te figury, takie realistyczne ;-) Świecą może nieumiejętnie focone?
UsuńA ile zjadałam na śniadanie croissantów niech to pozostanie moją słodką tajemnicą ;-)
ale w ogóle nie sfociłaś Clooneya???? why????
OdpowiedzUsuńSis, małej powierzyłam to odpowiedzialne zadanie, durna ja :-((((
UsuńFajnie... róże piękne.
OdpowiedzUsuńAkacjo, tylko róże? ;-)
Usuń