piątek, 6 czerwca 2014

wycieczka ;-)



    Swoją drogą muszę przyznać, że jestem wyjątkową blondynką ;-)
Wyjeżdżając dowiedziałam się, że nadchodzącą noc spędzamy w autokarze ;P

   na szczęście kocyk miałyśmy, szczoteczki i takie tam o poranku zaradny kolega z drużyny pomógł wydobyć z otchłani busa na jakieś 70 osób nasze torby i poranne ablucje były możliwe ;-)

   po drodze było kilka postojów, jeden z nich, gdzieś w Niemczech chyba pozwolił mi uwierzyć, że naprawdę jedziemy ....

  
 
takie tam - chmury przywracają mi zawsze nadzieję ;-)
 
 
 
Potem - przystanek 120 km od Paryża, ablucje i temat na oddzielny wpis czyli matka bezsensownie gnębiąca swoją siedmioletnią córkę.

   Przed 10 wjeżdżamy do Paryża.
 
 I tu istotna uwaga - konkretnych nazw foconych budynków czy obiektów nie jestem w stanie za każdym razem podać. Istnieje opcja, że będę wpisy edytować, bo przewodnik po Paryżu mam. Ale żeby był czas konfrontować wiedzę książkową z tym co widzę, z tym, co mówi - bardzo sympatyczna zresztą - pilotka, to absolutnie nie.
  
    W każdym razie wjeżdżamy do Paryża i zatrzymujemy się tuż przy Łuku Triumfalnym na place de la Concorde, pośrodku którego wznosi się złocona iglica, podarowana Ludwikowi Filipowi przez Mohameda Alego - tu złapana tylko dolna część, z Łukiem Triumfalnym w tle 
 



   
  Po obu stronach iglicy są piękne fontanny, z czego jedna działa, a druga jest pożywką dla rozszalałych turystów - w tym dla nas ;-))))
 
 
 no a po sesji foto, wiadomo - to na co czekali wszyscy ;-)
 
 
 
  

 
    stoimy w gigantycznej kolejce, aby wjechać na górę. Ja obgryzam (w duchu, w realu nie umiem ;P) pazury, na samą myśl, o jeździe windą w okolice księżyca czy innego Marsa. Ale nie ma zmiłuj, dziecię swoje prawa ma ;-) Mało tego, również babcia, która była zdecydowanie na nie - wjeżdża. Znaczy na razie stoi w kolejce. I pewnie obie staramy się nie myśleć, co nas czeka. Myślę, że zarwana noc jest tu bardzo pomocna. No i Paryż taki namacalny. Stoimy i chłoniemy atmosferę. Widać, że tłum z całego świata, choć Francuzów jako takich jest bardzo dużo - nawet nie wiem, może oni też Dzień Dziecka akurat celebrowali??
    W pewnym momencie uśmiecham się. Idą pod rączkę rdzenne Paryżanki. To widać, słychać i czuć. Jedna ma płaszcz w ciepłym odcieniu czerwieni, druga w takimż odcieniu niebieskiego. Nie miałam odwagi sfocić, ale - wyglądały cudnie. Do pozazdroszczenia wobec faktu, że pod osiemdziesiątkę już obie musiały mieć ;)
   Nie zabrakło też sygnału, że właśnie się tu odbywają szalenie ważne tenisowe zawody ;-)
 

 
 
    no i w końcu - jazda windą ... skosem jakimś??? oszklona taka ... się ma lęk wysokości ;P
ale widok - wart jazdy ;)
 
 
 

 
 
     Nie wiem, czy zdjęcia oddają przestrzeń, wysokość, ale na pocieszenie powiem tak - taras widokowy jest jakby dwupiętrowy, windą dociera się na wyższe piętro, niższe jest w sumie w odległości normalnej (a nie proporcjonalnej do wysokości wieży ;-)), wysunięte nieco dalej i przesłania odchłanie w dole. Inaczej prawdopodobnie przesłaniałyby je chmury ;D
 
    Acha, windą nie wjedzie się bezpośrednio na górę, to jest widok z niższego tarasu widokowego, wyższy jest na wysokości 274 metrów ;-) Jak sobie przeliczyłam to na pietra w normalnym wieżowcu płacz mój był bardziej rzęsisty. Ale i tak wjechałam, choć na niższym wiatr łeb i nadzieję urywał ;P
 
     wyglądało to pewnie coś tak
 
 
w ramach ciekawostki - na tym najwyższym tarasie jest sobie baruniek (na niższym też jest, ale za duże tłumy, nie zaglądałam ;P)

      baruniek jest malutki ale treściwiutki - nabyć tam można dwa rodzaje szampana
w jednorazowych kieliszeczkach bez podstawki nawet. W kieliszku jest może 30 ml szampana. Cena - pikuś - 12 EUR ;P Stefka by mi wykład szczeliła, że to pikuś w istocie ;P Już to czuję.
 
 
      Po Wieży Eiffla mały spacer przez most D'Iena, Place de'Varsovie (sic!!:-D) do ogrodu Trocadero, widocznym na pierwszym ze zdjęć zrobionych z wieży. Ogród ogrodem, ale ten staweczek, zwłaszcza fontanny małą zachwyciły ;-))
 
 
 
 
   do zdjęć z tego przystanku jeszcze wrócę, ale - we wpisie dla Lucii ;-))
 
    a na dziś się zatrzymam już, bo jakoś tak późno się zrobiło ;-)
 
a to dopiero okolice 16 pierwszego dnia pobytu ;-)))
 

 



2 komentarze:

  1. ale widoki.. aż dech zapiera :) ale super że pogoda dopisała i mogłaś podziwiać taką panoramę :) czekam na dalsze relacje :)

    OdpowiedzUsuń