czwartek, 3 lipca 2014

Disney na dorosło ;)



   Czy kicz starannie skalkulowany, doprowadzony do perfekcji - nadal pozostaje kiczem?




  o 17.30 na terenie Parku organizowany jest przemarsz wszystkich tych bajkowych, stworzonych przez wytwórnię Disneya postaci
    postaci, które w większości funkcjonują przecież tylko w kreskówkach

a jednak daje się je przenieść w realny świat, gdzie nadal robią wrażenie :)
    ten koń, sztuczny, a naturalnych przecież rozmiarów - nieustannie mnie uwodzi ;)
   w sensie mentalnym, bo nie innym przecież ;)

Parada, trwająca wcale niekrótko - choć proszę mnie nie pytać, ile czasu, robi naprawdę fajne wrażenie, wszystkie ludziki przesuwają się w ten czy inny sposób przed naszymi oczyma, tańcząc i śpiewając jakąś tam piosenkę, którą prawdopodobnie, jakbym była matką bardziej zaangażowaną, bym znała ;)

         Ale tak czy tak myślę, że dla większości z Was szerokie opisy poniższych zdjęć nie będą specjalnie potrzebne ;)



   tutaj przechodzą bohaterzy Alicji w Krainie Czarów, szły też karty z talii, oraz zła królowa, czy jaka ona tam była ;) Tu dość brzydka to była królowa ;)
   

I Pinokio w wersji nawróconej, choć to, że tańczy otoczony kobietami nie wiem, czy nie świadczy raczej o jego dorośnięciu do całkiem innych form niegrzeczności :P Ale co tam, dzieci mam nadzieję, że tego nie dostrzegły i uwierzyły w jego poprawę :P
 
 


    Zdjęcie żołnierzyków z Toy Story zamieszczam raczej po to, żeby było widać, jak za nimi się kłębi jeszcze tłum pluszastych i kanciastych istot, czekających, aby przed naszymi oczyma odpląsać i odśpiewać swoje, z dyżurnym, przypisanym jak nic do produkcji disneyowskich, uśmiechem oraz radosnym machaniem w tłum, ręką, czy co tam się w tych rejonach miało. Płetwą na przykład ;-)


Czasem nie machały te postaci, tylko dumnie trwały, wymagając pokłonu, jak Król Lew na przykład ;-)
 
     
 
   Nie zabrakło oczywiście też Myszki - Minnie oraz Kaczora Donalda ;-)



  oraz wszechobecnych wróżek, które tutaj poruszały się wręcz magicznie, chyba miały jakiś taki sprzęt, jak ostatnio się np. w centrach handlowych pojawia - kółeczko, platforma do stania i kierownica. Tak sobie wymyśliłam, z pełną fascynacją obserwując, jak się przemieszczają ;-))
 
    
    Za wróżkami ruszył tłum, wprawnie od pochodu bajkowego oddzielany przez niemal nieodczuwalną ochronę, świetnie zorganizowaną, kontaktującą się między sobą radiowo. Aż teraz się zaczęłam zastanawiać, jak często im się zdarza, że oszalały z zachwytu fan rzuca w sam środek fety ciążącą mu już w tym szaleństwie pieluchą, gotów dołączyć do tak radośnie tańczących.


     Zorganizowane to było w każdym razie na wysokim poziomie, dograne, dopięte na ostatni guzik. I - księżniczki NAPRAWDĘ  się uśmiechały, a wróżki to była ewidentnie ta dobra frakcja. Choć tu jak zaczynam analizować, to podejrzewam, że po prostu miały kupę funu z jeżdżenia na tym CZYMŚ. Chyba się noramlnie tam najmę jako wróżka, mrrr


    i to tyle w tym wpisie ;-)

teraz będę czekać, aż głowa da mi żyć ;-)



  

4 komentarze:

  1. ależ to musiała być frajda dla dzieciaków :)... ciekawa jestem ile byś zarobiła :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bym chętnie zobaczyła bo ja takie parady kocham Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Consiu, dzieciurki totalnie podjarane były, moja mała też urzeczona ;-)
    w kwestii zarobków - obawiam się, że francuskie zarobki tak czy tak przewyższają polskie, moje na pewno ;-)

    OdpowiedzUsuń