Czy kicz starannie skalkulowany, doprowadzony do perfekcji - nadal pozostaje kiczem?
o 17.30 na terenie Parku organizowany jest przemarsz wszystkich tych bajkowych, stworzonych przez wytwórnię Disneya postaci
postaci, które w większości funkcjonują przecież tylko w kreskówkach
a jednak daje się je przenieść w realny świat, gdzie nadal robią wrażenie :)
ten koń, sztuczny, a naturalnych przecież rozmiarów - nieustannie mnie uwodzi ;)
w sensie mentalnym, bo nie innym przecież ;)
Parada, trwająca wcale niekrótko - choć proszę mnie nie pytać, ile czasu, robi naprawdę fajne wrażenie, wszystkie ludziki przesuwają się w ten czy inny sposób przed naszymi oczyma, tańcząc i śpiewając jakąś tam piosenkę, którą prawdopodobnie, jakbym była matką bardziej zaangażowaną, bym znała ;)
Ale tak czy tak myślę, że dla większości z Was szerokie opisy poniższych zdjęć nie będą specjalnie potrzebne ;)
tutaj przechodzą bohaterzy Alicji w Krainie Czarów, szły też karty z talii, oraz zła królowa, czy jaka ona tam była ;) Tu dość brzydka to była królowa ;)
I Pinokio w wersji nawróconej, choć to, że tańczy otoczony kobietami nie wiem, czy nie świadczy raczej o jego dorośnięciu do całkiem innych form niegrzeczności :P Ale co tam, dzieci mam nadzieję, że tego nie dostrzegły i uwierzyły w jego poprawę :P
Zdjęcie żołnierzyków z Toy Story zamieszczam raczej po to, żeby było widać, jak za nimi się kłębi jeszcze tłum pluszastych i kanciastych istot, czekających, aby przed naszymi oczyma odpląsać i odśpiewać swoje, z dyżurnym, przypisanym jak nic do produkcji disneyowskich, uśmiechem oraz radosnym machaniem w tłum, ręką, czy co tam się w tych rejonach miało. Płetwą na przykład ;-)
Czasem nie machały te postaci, tylko dumnie trwały, wymagając pokłonu, jak Król Lew na przykład ;-)
Nie zabrakło oczywiście też Myszki - Minnie oraz Kaczora Donalda ;-)
oraz wszechobecnych wróżek, które tutaj poruszały się wręcz magicznie, chyba miały jakiś taki sprzęt, jak ostatnio się np. w centrach handlowych pojawia - kółeczko, platforma do stania i kierownica. Tak sobie wymyśliłam, z pełną fascynacją obserwując, jak się przemieszczają ;-))
Zorganizowane to było w każdym razie na wysokim poziomie, dograne, dopięte na ostatni guzik. I - księżniczki NAPRAWDĘ się uśmiechały, a wróżki to była ewidentnie ta dobra frakcja. Choć tu jak zaczynam analizować, to podejrzewam, że po prostu miały kupę funu z jeżdżenia na tym CZYMŚ. Chyba się noramlnie tam najmę jako wróżka, mrrr
i to tyle w tym wpisie ;-)
teraz będę czekać, aż głowa da mi żyć ;-)







ależ to musiała być frajda dla dzieciaków :)... ciekawa jestem ile byś zarobiła :)
OdpowiedzUsuńBym chętnie zobaczyła bo ja takie parady kocham Buziaki
OdpowiedzUsuńLuciu :)
UsuńConsiu, dzieciurki totalnie podjarane były, moja mała też urzeczona ;-)
OdpowiedzUsuńw kwestii zarobków - obawiam się, że francuskie zarobki tak czy tak przewyższają polskie, moje na pewno ;-)