sobota, 19 stycznia 2013

czasem ...



    czasem dopada mnie zwątpienie
czy słusznie zrobiłam
        czy nie mogłam zrobić więcej, żeby jednak te sznureczki pozostały związane
czy na pewno zrobiłam wszystko co zrobić można było, żeby moje dziecko było szczęśliwe

    nie ma dziś małej, tęsknię za nią, najchętniej bym do niej zadzwoniła, ale wiem, że skończyłoby się to jej łzami. Potem, po telefonie - moimi


     wiem, że ja sobie z nim nigdy bym nie poradziła
zawsze by po chwili spokoju znowu zajmował wszystkie chwilowo sobie odebrane terytoria

         wiem, że postąpiłam słusznie, ale - dziś ta słuszność boli
po nasilający się ból głowy
     taki jak za starych dobrych :P
reakcje powiązane, ale to jak kula śniegowa - na pewnym etapie nie do zatrzymania

     wiem, że odchodząc od niego zrobiłam to też dla małej
wiem, że można powiedzieć, że odebrałam jej dzieciństwo
               choć kiedy ktoś by mi to powiedział, gdybym to usłyszała ... bolałoby jeszcze bardziej
słów niewypowiedzianych domyślamy się, kiedy je słyszymy stają się ciałem
   
       moja riposta, że teraz choć ojciec się nią zajmuje, że dopiero po moim odejściu angażuje się - nie ma sensu, moja rola była w tym, żeby potrafić nakłonić go do tego, kiedy był moim mężem

    to, że Patryśka zyskała babcię, której przedtem praktycznie widywać nie mogła, a z którą teraz się chyba bardzo kocha - można skomentować tak samo

      kiedy jestem tak radosna jak teraz myślę, że mogłam zrobić więcej
żeby teraz tak nie tęsknić za małą


12 komentarzy:

  1. to że odeszłaś było dobrą decyzją,nigdy w to nie zwątpij! nie szukaj w sobie win,przeciez to on jest psychpatycznym dupkiem,i to jego wina ze jest jak jest. I tylko jego.

    OdpowiedzUsuń
  2. ta, psychopatyczny niczym Adolf ;) ech ...

    OdpowiedzUsuń
  3. empatie tez na podobnym poziomie mieli ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Z pewnymi osobnikami pewnych rzeczy się NIE DA . Nie wyrzucaj sobie , nic swojej małej nie odebrałaś . Myślisz , że zapewniłabyś jej szczęśliwe dzieciństwo pozostając w chorym związku ? Nie odbieraj swojej córce inteligencji i wrażliwości... :P
    Pokutują w nas schematy i do nich ciągle próbujemy dopasować nasze życie , a jak się nie da , to chociaż porównujemy - i cierpimy przez to .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mesna, sęk w tym, że ja to wszystko wiem, ale kiedy małej nie ma - bywa mi źle. No nie będę rozwijać, wiem, co nie zmienia faktu, że czasem samotność mnie przydeputuje. Jak jest Ktosiek udaje się nie myśleć, nie było go i - efekt widać ;)

      Usuń
  5. Tosiek, nie rozpamiętuj Kochana! Robiłaś co mogłaś a skoro nie przynosiło to żadnych rezultatów, to już nie było o co walczyć. Samotność nie jest zła, można się z nią polubić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gretuś, ale to nie tak nawet, że rozpamiętuję - po prostu tęskniłam za małą, Ktośka nie było i się nurzałam w czarnych myślach ..
      i witaj u mnie tak w sumie ;-)

      Usuń
  6. No właśnie, witam :))) Ale ja wiem jak to jest... najpierw mała tęsknota a później właśnie coraz więcej myśli i takie rozdrapywania, zastanawiania, takie tam. Niczego dobrego to nie przynosi :/ Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Greta, ale tęsknota za kim? Bo za księciuniem - no way. Czasem zastanawiam się, czy ja na pewno z nim kiedyś mieszkałam. Jest dla mnie obcym człowiekiem. Za małą - będę tęsknić. Dziś znowu boli

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieee... nie za księciuniem. Raczej za własną, wyidealizowaną wizją. Też się zastanawiam, po 7 latach przysięłabym, że nie miałam nigdy męża.

    OdpowiedzUsuń
  9. wizja moja księciunia na tą chwilę jest raczej wręcz wypaczona w drugą stronę, taką, która tym bardziej do tęsknienia zniechęca ;-) Natomiast za małą tęsknię nieustająco, potrafię tęsknić na zapas ;)

    OdpowiedzUsuń