sobota, 3 maja 2014
I ślubuję Ci ...
poznajemy się
zakochujemy
poślubiamy
a po kilku latach... mieszkają razem obcy ludzie
w najlepszym wypadku mieszkają z nimi obojętność
w gorszym - dzieci, kredyty oraz psy,a gdzieś w kącie plącze się nienawiść i poczucie beznadziei.
Wczoraj kolejny raz miałam przykład takiego związku. Łzy koleżanki, jej bezsilność, strach przed mężem, a na podwórku jej 9-letni syn bawiący się z moją córką. Jak to się dzieje, jak dajemy się wepchnąć w taki układ?? KIEDY to się dzieje??
Prawda jest taka, przecież to przerabiałam, że nagle stwierdzam, że płaczę z bezsilności zamknięta w łazience. Jasne, ktoś zaraz może napisać, że tylko konkretnemu typowi kobiet to się tylko może zdarzyć. Polemizowałabym.
Związki - tak jak w chemii - są sumą działających na siebie pierwiastków. Czy jakoś tak. Z chemii pamiętam symbol wody, alkoholu oraz kwasu solnego ;) I coś tam może jeszcze ;-)) Ale nie w tym rzecz przecież, rzecz w tym, że TA kobieta z TYM mężczyzną wchodzą w związek, wchodzą w re-akcję i od nich obojga zależy, co osiągniemy. Od obojga poziomu zaangażowania, od obojga nawyków, charakterów. Charakter oznacza też samooakceptację. Wiara w siebie?
Ja z perspektywy czasu wiem, że księciunio jest małym zakompleksionym człowieczkiem. Jak to u nas zagrało? Ktoś, kto nie ma pewności SIEBIE, swojej wartości, będzie w związku - tak w moim związku przynajmniej było - udowadniać tej drugiej osobie, że to ona jest ową marnością nad marnościami. Się nasłuchałam. Że brzydka jestem. Głupia oczywiście. Gruba - rychło się zaczęło. Że każda kobieta więcej sobą reprezentuje, niż ja. Bo ta fantastycznie gotuje a ta się pięknie maluje. A ta sprząta perfekcyjnie a ta jeździ jak facet normalnie (choć nie wiem, czy o jakiejkolwiek kobiecie by tak tak powiedział :P). Wniosku przy tym nie wyciągnął, że to dość naturalne, że nie można być we wszystkim najlepszym ;P
I wczoraj miałam deja vu. Kobieta wdeptana w ziemię. Zastraszanie, przycinki, zero zaangażowania w dom. Nie ma prawa jazdy, a rozliczne mandaty za męża ze swojej kasy płaci. Paranoja jakaś.
Jak to się dzieje? Kiedy kolejne swoje ziemie, swoją niepodległość dajemy podbijać?
Czy to taka pozaewolucyjna kwestia, że ten mężczyzna zawsze będzie tą głową rodziny, panem i władcą? Upolowaną matkę swoich dzieci do roli matki i gospodyni domowej musi sprowadzić, bo inaczej jego męskie ego piszczy i naturalnej kolei rzeczy się domaga??
i czemu kobiety płacząc i czując się po prostu źle - trwają. Strażniczki ogniska domowego. Poświęcają się dla tego płomienia domowego, dla tego uśmiechu dziecka oraz normalnego domu?
Przecież płomienia nie ma, a dzieci płaczą i często gęsto proszą, aby rodzice odeszli od siebie. Z domu tylko ściany i meble zostały. Czy na pewno zawsze warto trwać?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Czasami udaje się poskładać ... i na to liczą... Mnie się udało ... Jestem szczęściarą!
OdpowiedzUsuńA czasami sie nie udaje . A tkwi w nas zaesze nadzieja... do momentu az sie wypali. Czasem trwa to dlugo, czasem zawsze zostaje zar ... wszystko zalezy od nas samych... nie ma recepty. bardzo madry wpis ale Ty madra jestes wiem o tym nie od dzis :)***
OdpowiedzUsuńprzykre to wszystko, tym bardziej jeżeli nie możemy nic zrobić.. bo dopóki dręczona kobieta sama nie zrozumie, że to co będzie dalej, zależy wyłącznie od tego, czy jest na tyle silna, aby coś zmienić w swoim życiu.. możemy tylko ją wspierać ;(
OdpowiedzUsuńRuda - Tyś Akacja? Udało się poskładać? Fajnie, ale wiesz, że jesteś w mniejszości? I tak sobie myślę - miałaś ten zestaw cech, który to Ci umożliwił - sukces zawodowy, więc wiesz, że swoją wartość masz. Pasja - ta rowerowa też, więc nie masz nic z kobiety bluszcza. Duże dzieci, o które już się nie musisz martwić. Nie spłycam tu Twojego sukcesu, nie, ja serio próbuję zrozumieć, chciałabym umieć pomóc. I cieszę się, że udało Ci się :*
OdpowiedzUsuńLuciu, dziękuję, za ciepłe słowo :* A w kwestii nadziei - ponoć umiera ostatnia ;-) Gorzej, jeśli przegapimy moment, kiedy umarła i dalej tkwimy ...
OdpowiedzUsuńConsiu, tak jak w przypadku każdego innego nałogu?
OdpowiedzUsuńwłaśnie.. jednak nałóg ;(
Usuńa tak się dużo pisze o tym, że nałogi niezdrowe są ...
OdpowiedzUsuń